quinta-feira, 31 de maio de 2012

No to do roboty...

Oh te trzy miesiace szybciutko minely. Jak juz wspomnialam troche udalo mi sie poszyc. Na poczatek moze zaczne o czegos co jeszcze jest cieplutkie jak swieze buleczki. A mianowicie uszylam dla siebie hanging jewelery holder. Kiedys przegladalam zagraniczne blogi o szyciu i trafilam na ten tutorial. Powiedzialam sobie, ze musze to miec, a ze moja szuflada doslownie byla zawalona bizuteria, wzielam sie niezwlocznie do szycia.Troche zmienilam oryginalny wyglad wieszaczka ale tylko dlatego iz mam maprawde duuuzooo(!!!) kolczykow. Musze przyznac, iz rzecz niezwykle praktyczna ale to kochane szycie... co ja sie nameczylam. Najgorsze bylo wyciecie wszystkich winylowych paskow i ich przyszycie a potem to juz siup i gotowe. Popatrzcie...





Wiem, wiem... krzywo... ale mowi sie, ze troche krzywo to tez prosto. Ja jestem zadowolona. A, ze nie jest idealnie to mi nie przeszkadza. 
Moja bizuteria jest juz wstanie wiszacym jak kolwiek by to zabrzmialo; a wiecie co w tym wszystkim jest najlepsze? Zostalo mi jeszcze kilka pustych kieszonek co oznacza, ze w najblizszym czasie zaopatrze sie w "nowi modeli".

Pa:)

inesy 

segunda-feira, 28 de maio de 2012

A nie mowilam...!

Wiedzialam, ze tak bedzie. Duzo checi a co z tego, ze zapal mam slomiany. Oczywiscie nie zebym nic nie robila przez ten czas... troche sie dzialo. Robilam to i owo ale jakos tak zeby cos popisac to nie bardzo. Nie wiem, moze jakis kryzys albo cos...

Ale juz teraz zrobilam mocne postanowienie poprawy i mam nadzieje, ze to sie juz nidgy nie powtorzy
Pa:)

inesy